|
hebiichigo
|
 |
« : Kwiecień 26, 2008, 06:10:46 » |
|
Dawno mnie tu nie bylo... Z powodu pewnego problemu. Syndrom "wypalenia". Jakis czas temu stwierdzilam, ze nie nadaje sie do bycia lolita i nie nadaje sie do noszenia nawet czarnych, "klimatycznych" ciuchow i dalam sobie spokoj, do kartonow odlozylam czarne kiecki i stwierdzilam, ze bede nosic sie w pelnym wyluzowania kolorze. Trampki, bardzo zielona bluza , koraliki i jedziemy. Zaczelam unikac sluchania muzyki, ktora kojarzyla mi sie z "Gothic&Lolita". Nie czytalam klasycznej literatury. Tak mi do niedawna bylo dobrze. Az do czasu gdy robilam porzadek w ksiazkach i znalazlam kupiony kiedys album wydawnictwa Phaidon pt "Gothic& Lolita". Rzecz jasna go obejrzalam i lezka mi sie zakrecila w oku, zatesknilam do bufiastych spodnic i marzen o sukience z BTSSB. Teraz sie zastanawiam, czy do tego nie wrocic czy dac sobie moze spokoj i uznac bycie lolita za jedna z fanaberii mlodosci. Tylko troche szkoda... Nawet bardzo, tylko ze jestem bardzo zmienna i jest to tez, nie ukrywajmy, problem z pieniedzmi. Obecnie jestem na diecie i daze do magicznych 70cm w talii i 88cm w biuscie, a to oznacza, ze Angelic Pretty czy Metamorphose beda w zasiegu reki, tylko trzeba jeszcze przekonac rodzicow. Tylko boje sie swojej dziwnej stagnacji, ze jak sprawie sobie w koncu wymarzony stroj, to po prostu mi przejdzie bo juz nie bedzie do czego dazyc. Ja wiem, ze to nienormalne. No i jeszcze troche boje sie znajomych, tego co powiedza... Tak, wiem ze jestem tchorzem i tacy znajomi, ktorzy oceniaja Cie po wygladzie nie sa wiele warci... Po prostu chyba jeszcze tkwi we mnie mala dziewczynka, ktora tak do konca nie zerwala z byciem lolita i po 3 miesiacach przerwy zaczela przypominac o swoim istnieniu. A co wy o tym myslicie? Czy wy tez przezywalyscie kiedys "syndrom wypalenia" ? Jak sobie z tym radzicie?
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 26, 2008, 06:14:01 wysłane przez hebiichigo »
|
Zapisane
|
|
|
|
|
|
|
Vinkei
|
 |
« Odpowiedz #1 : Kwiecień 26, 2008, 07:01:47 » |
|
"syndrom wypalenia" pewnie dosięgnął każdą z nas, chociaż niekoniecznie mogło chodzić o lolity. ja też często przeżywam takie "manie", długi czas się czymś fascynuję, a mi to przechodzi i zapominam, jak powiedziałaś - wypalam się. powiem szczerze, że też czasem ot tak, kończyłam z czymś, ale to nie jest sposób. zmieniamy się my, zmieniają nasze upodobania. wydaje mi się, że popełniasz błąd po prostu rzucając swoją pasję, mówiąc w pewnym momencie "nie" i odkładając na bok "klimatyczne" ubrania. nie da się czegoś, a szczególnie, jeśli to było częścią życia, po prostu odrzucić. z drugiej strony zawsze masz prawo zrobić sobie przerwę, że tak powiem. nie musisz być 24/7 lolita  skacz po mieście w zielonej bluzie i marz o sukience z BTSSB, nikt nie zakaże. takie jest moje zdanie - bądź sobą, postępuj, jak czujesz. co do przyjaciół, hmm, delikatna sprawa. ludzi się nie zmieni, a nieczęsto chce się zmieniać dla ludzi. ja się przestałam przejmować ich opinią, bo to tylko życie zatruwa. mam swoich przyjaciół, którzy lubią mnie za to, jaka jestem, twoi też powinni za to samo (w sensie, za to jaka ty jesteś, a nie ja xD)
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kasiotfur
|
 |
« Odpowiedz #2 : Kwiecień 26, 2008, 07:18:44 » |
|
Hmm... ja jestem wlasnie obecnie w stanie zupelnie nie-kostiumowym i nie-lolicim... ech... nie czuje sie odpowiednia fizycznie, wiec nie chce nosic czegos czym nie bede wygladac tak dobrze, a do tego kasa, 'dorosle' zycie przytlacza mi troche wszystkie kostiumowe marzenia. Jednak uwazam, ze sa inne opcje na kultywowanie kostiumowej pasji. Projektuje sukienki dla dollfie, maluje, fotografuje i robie stylizacje. Na razie mnie to satysakcjonuje, choc gdzies po glowie tez mi chodzi powrot do ubierania loliciego 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
La Lolita Rock Diva
Gość
|
 |
« Odpowiedz #3 : Kwiecień 26, 2008, 09:40:57 » |
|
a ja sie nie poddaje,bo traktuje to jako miłośc swego zycia,coś co daje mi radość w chwilach trudnych  choc jak tak ide sobie z M<irabell przez miasto i ludzie robia mi fotki,to sie zastaanawiam czasem czy to warto robic z siebie posmiewisko ... ale jednak po co mam tyracic cos mnie uszczęsliwia  Być daily lolitą
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
lamiette
|
 |
« Odpowiedz #4 : Kwiecień 26, 2008, 10:21:26 » |
|
Ja myślę że to jest naturalne że po jakimś czasie coś nas po prostu przestaje fascynować tak jak fascynowało na początku. To normalne że człowiek może się czymś zwyczajnie zmęczyć lub znudzić. Ja np. od 13 roku życia uprawiałam sport - strzelectwo sportowe <baaardzo lolicie, wiem  > ale po 5-ciu latach zwyczajnie mnie to zmęczyło mimo że miałam pewne sukcesy na tym polu. Właściwie jak tak dzisiaj myślę to była jedyna rzecz którą potrafiłam w życiu robić na prawdę dobrze i czasem mi brakuje zapachu prochu...Ale jeśli przestało mi to sprawiać przyjemność to jest się sens męczyć? Czasem też można sobie zrobić po prostu przerwę i może, po tym czasie, zacznie się tęsknić za swoją pasją...Najważniejsze chyba żeby robić to na co ma się ochotę, prawda? 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"For the record, Bodyline is on the freaking dirt-cheap end of the spectrum. They must use elves chained to sewing machines to produce that shit, or possibly unicorns." http://la-miette.blogspot.com/
|
|
|
|
Boromirka
Gość
|
 |
« Odpowiedz #5 : Kwiecień 27, 2008, 07:51:26 » |
|
U mnie lolicenie przeszło w stu procentową codzienność. Nie miałam w sobie nigdy wypalenia czy strachu, dlatego ichigoś, nie potrafię ci pomóc na podstawie doświadczeń z tym związanych, bo ich nie mam. Ja uważam, że jednak warto, skoro tęsknisz do tego, skoro tego chcesz, to nawet skromny budżet nie będzie stał na przeszkodzie ( są sklepy z tkaninami, czy nawet hurtownie, gdzie jest taniej, tylko trza brać min 5 metrów, albo second-handy, z których tak naprawdę przynajmniej ja mam najwięcej ciuchów). W sumie to do tego potrzeba czasu. A marka wg mnie nie czyni lolitą, sama nie mam nic z japońskich brando i żyję, co więcej mam się całkiem dobrze  Hebiichigo, także trzymaj się i życzę ci powrotu do lolicenia 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Maelinn
|
 |
« Odpowiedz #6 : Kwiecień 27, 2008, 07:57:48 » |
|
Jakis czas temu stwierdzilam, ze nie nadaje sie do bycia lolita i nie nadaje sie do noszenia nawet czarnych, "klimatycznych" ciuchow i dalam sobie spokoj, do kartonow odlozylam czarne kiecki i stwierdzilam, ze bede nosic sie w pelnym wyluzowania kolorze. Trampki, bardzo zielona bluza , koraliki i jedziemy. Zaczelam unikac sluchania muzyki, ktora kojarzyla mi sie z "Gothic&Lolita". Nie czytalam klasycznej literatury.
Czemu się nie nadajesz? Hmmm... i czemu się zmuszasz do nie-robienia czegoś? Bo takie można odnieść wrażenie po tym poście, że nagle postanowiłaś, że nie będziesz czegoś robić. Jeżeli coś cię przestaje interesować, to po prostu cię przestaje interesować, nie słuchanie muzyki itp. przychodzi samo, a ty piszesz o jakiś swoich staraniach (czyli że się zmuszasz do tego?).
|
|
|
|
|
Zapisane
|
To tylko ja. Biedny wariat.
|
|
|
|
hebiichigo
|
 |
« Odpowiedz #7 : Kwiecień 27, 2008, 09:33:15 » |
|
No coz, bo gdybym robila te rzeczy ktore kojarza mi sie z byciem lolita to predko bym sobie przypomniala jak to jest nia byc... Chyba chcialam celowo zapomniec, jak sobie teraz o tym mysle to stwierdzilam, ze jestem na to za gruba i wygladam w lolicich ciuchach jak klocek.  No i przyczynila sie do tego troche moja rodzina, a szczegolnie naprawde surowa opinia babci ktora jest bardziej "na czasie", jesli chodzi o ubieranie sie i takie tam niz ja. Chyba za bardzo wzielam to sobie do serca i przyjelam jej zdanie jako swoje... Dodane : Ale mi wstyd.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 27, 2008, 09:36:13 wysłane przez hebiichigo »
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Vinkei
|
 |
« Odpowiedz #8 : Kwiecień 27, 2008, 09:57:38 » |
|
rób to, co ci serducho dyktuje, lepszej rady chyba nie dam (nie musisz się od niczego odgradzać, bo przez to pojawiają się takie właśnie rozterki)
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Euflonica
|
 |
« Odpowiedz #9 : Kwiecień 27, 2008, 10:00:36 » |
|
A ja w czasie tej ponad czteroletniej fazy na czarny i na lolity miałam taki dwudniowy kryzys, stwierdziłam, że już nie chcę, że to nie dla mnie i że czas przestać. I jeden dzień wyszłam w czymś innym z domu, po czym wróciłam, puknęłam się w łeb i stwierdziłam, że to dopiero było wbrew wszystkiemu i od tego czasu już nigdy nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogłabym z tym skończyć - wręcz przeciwnie. Brnę w to dalej.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Jacqueline
|
 |
« Odpowiedz #10 : Kwiecień 27, 2008, 12:52:32 » |
|
Po kilku spacerach lolicich miewałam powątpienia, czy to jest dobre, a co będzie jak... itp. Jednak teraz dochodze do wniosku, że bez względu na to, co myślą inni, bedę robić to, co myślę ja. Gdyby Tobie, hebiichigo, nie zależało na własnej pasji w życiu, nie pakowałabyś się w lolity. Mam bardzo mądrą babcię, która mi kiedyś powiedziała: "Trzeba w życiu próbowac wielu rzeczy, żeby się przekonać jak to jest i spośród nich wybrać nalepsze."
Przed Tobą, jak i przed nami wszystkimi jescze bardzo wiele zmian i prób przetrwania. Mam jednak nadzieję, że wkrótce znów wyjdziesz w sukience i powiesz "JESTEM LOLITĄ"
|
|
|
|
|
Zapisane
|
AMOL, PROTOS, KAKA DEMONA
Wichajster czipsy dwa Łyżwiarz wie, ze kotek odkopał prezent Ściągnij wianki i stań przed Wyżellakiem Golonkę masz, Pan?
|
|
|
|
pinku
|
 |
« Odpowiedz #11 : Kwiecień 27, 2008, 01:16:21 » |
|
Jak napisała Vinkei, najlepiej chyba robić co ci dyktuje serducho^.^ Nie ma sensu na siłę być lolitą, ale i rezygnowanie z czegoś na siłę to kiepski pomysł.
Ja tam w pewnym momencie poczułam się na głupio ubierając sie lolicio na co dzień. Czułam się jak w przebraniu a nie w ubraniu. No i zrezygnowałam. Ale zupełnie mi nie przyszło do głowy, żeby wszystkie spódniczki i kokardki schować głęboko do szafy i nigdy więcej do nich nie zaglądać. Jak pisała Kasio można się fascynować lolitami i biegać w bluzie i spodniach, a falbaniaste spódniczki wyciągać tylko na specjalne okazje jak koncerty/konwenty/lolicie spotkania
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
HES
Gość
|
 |
« Odpowiedz #12 : Kwiecień 27, 2008, 04:50:30 » |
|
boże... jak już ci się nie chce w to bawić to po prostu przestań. nie widzę w tym najmniejszego problemu. możesz je gdzieś schować na dno szafy i jak przyjdzie ci ochota to do nich powrócić. nic na siłę. nie rozumiem kompletnie w czym problem o.O lolity to nie jedyny styl na tym świecie i na pewno znajdziesz milion innych ciekawszych stylów od lolit 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
hebiichigo
|
 |
« Odpowiedz #13 : Kwiecień 27, 2008, 05:29:50 » |
|
Nie Boże, a Ola, wystarczy  Wlasnie w tym problem, ze chcialabym, ale ciezko jest mi sie przelamac. W sumie dziewczyny macie racje, nie mozna sie poddawac i pozwolic mieszac sobie w glowie.  Mam teraz duzo wiecej optymizmu i checi, zobaczymy co z tego bedzie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Arinae
|
 |
« Odpowiedz #14 : Kwiecień 28, 2008, 09:04:04 » |
|
Osobiście też przeżywałam jakiś czas temu coś w stylu "wypalenia", głównie przez przemowy mojej mamy, która od pewnego czasu twierdzi, że w lolicich strojach wyglądam źle i powinnam wreszcie dać sobie z tym spokój. Ale przecież nieważne tak naprawdę, co sądzą o tym inni. Jeżeli coś się kocha i jest się dzięki temu szczęśliwym, to nie warto z tego rezygnować.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
|